Chwała!
Janinko wózek sie sprawdza, jeśli ktoś lubi nawijać
Pat ma rację, im większe kółka, tym wygodniej. Inne rozwiazanie to rozciągnąć w ogrodzie dwa, trzy węże i podczas podlewania po prostu je przepinać, a samych węży nie zwijać, tylko zostawić na całe lato, np. na granicy trawnika i rabat. Mam znajomych, którzy tak to sobie rozwiązali, no, ale to zależy od wielkości, kształtu i układu ogrodu, no i tego, czy ktoś ma tolerancję na wąż leżący na skraju trawnika. Twierdzą, że dla nich to jest najlepsze rozwiązanie, faktycznie u nich te węże nie rzucają sie w oczy, zaczynają sie w krzaczkach przy tarasie i dalej biegną za rolborderami. Tylko oni pocięli je węże na kawałki, co 5m maja złączki, które moga spinać i rozpinać zależnie od potrzeb.
Ja mam wózek, ale szczerze mówiąc nielubie go, bo niestety trzeba sie schylać przy zwijaniu, nonsens
Kawę biorę, z mleczkiem.
Czy Wy też tak macie, że jak pracujecie w ogrodzie do późna, to potem rano idziecie w to miejsce, żeby popatrzeć, jak efekty wyglądają o poranku..?
Zuziu, współczuję! Ja co prawda nie mam takich problemów, ale solidaryzuje się, bo wiem, jak to wygląda, mam znajomą, która okropnie cierpiała w czasie miesiączki, dziś juz jest po menopauzie i jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Ja natomiast jestem szczęściarą, nie czuję w te dni jakiegos większego bólu, no chyba, że głowy
Janinko wózek sie sprawdza, jeśli ktoś lubi nawijać
Ja mam wózek, ale szczerze mówiąc nielubie go, bo niestety trzeba sie schylać przy zwijaniu, nonsens
Kawę biorę, z mleczkiem.
Czy Wy też tak macie, że jak pracujecie w ogrodzie do późna, to potem rano idziecie w to miejsce, żeby popatrzeć, jak efekty wyglądają o poranku..?
Zuziu, współczuję! Ja co prawda nie mam takich problemów, ale solidaryzuje się, bo wiem, jak to wygląda, mam znajomą, która okropnie cierpiała w czasie miesiączki, dziś juz jest po menopauzie i jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.
Ja natomiast jestem szczęściarą, nie czuję w te dni jakiegos większego bólu, no chyba, że głowy