Małgosiu serce się raduje przy oglądaniu efektów Waszej pracy. Pracy osób kochających swoje miejsce na ziemi, osób nie szczędzących czasu na doskonalenie tego miejsca i bieżące dbanie o ład i porządek. Jak na dłoni widać, że kupiliście ten dom z autentycznej potrzeby i chęci obcowania z naturą a nie dla chwilowej fanaberii. Już macie pięknie a będzie jeszcze piękniej. Nieustająco podziwiam!
Jakie biedne kurki dotarły do Ciebie. Zrobiło mi się ich strasznie żal. Myślę, że ja nie wysłałabym kurczaczków, które hodowałabym przez dwa miesiące, w takich warunkach. Całe szczęście, że dotarły zdrowo i powoli odreagowują stres. Porównanie ich wyglądu tuż po podróży z obecnym to jak niebo i ziemia. A Ty jesteś prawdziwa "kurza mama". Dajesz im tyle serca i troski, że już wkrótce będą czuły się u Ciebie jak w raju i odwdzięczą Ci się pysznymi jajeczkami. Od kilku lat mam sprawdzonego dostawcę jajek od zielononóżek i potwierdzam, że są wyjątkowo smaczne mimo, iż są wyjątkowo drogie. Trzymam kciuki za kondycję stadka.
Jakie biedne kurki dotarły do Ciebie. Zrobiło mi się ich strasznie żal. Myślę, że ja nie wysłałabym kurczaczków, które hodowałabym przez dwa miesiące, w takich warunkach. Całe szczęście, że dotarły zdrowo i powoli odreagowują stres. Porównanie ich wyglądu tuż po podróży z obecnym to jak niebo i ziemia. A Ty jesteś prawdziwa "kurza mama". Dajesz im tyle serca i troski, że już wkrótce będą czuły się u Ciebie jak w raju i odwdzięczą Ci się pysznymi jajeczkami. Od kilku lat mam sprawdzonego dostawcę jajek od zielononóżek i potwierdzam, że są wyjątkowo smaczne mimo, iż są wyjątkowo drogie. Trzymam kciuki za kondycję stadka.
pozdrawiam, Janina