Kurczę, ja nie ma żadnych namiarów, wracam myślami do Iwonki co chwila.
Jedyne co mam, to znajomego Belga, który jako tambylec, jeśli uda mi się z nim skontaktować, może ew. spróbować zadzwonić... tyle że nie wiem gdzie... na miejscową Policę? Nie wiem czy to nie przesada, choć denerwuję się nielicho.
Jedyne co mam, to znajomego Belga, który jako tambylec, jeśli uda mi się z nim skontaktować, może ew. spróbować zadzwonić... tyle że nie wiem gdzie... na miejscową Policę? Nie wiem czy to nie przesada, choć denerwuję się nielicho.