Pat, a nie da się tych stresów tak na tył głowy przenieść? chyba nie, bo na pewno próbowałaś
. Nie wiem o jakie stresy chodzi, czy te lżejszego czy cięższego kalibru ale coś mi mówi, że wytrzymasz, pewnie też dlatego, że innego wyjścia po prostu nie ma i musimy tak się hartować w tym ogniu czy chcemy czy nie. Co nas nie zabije...
Justynko, ale mi zaimponowałaś swoją spiżarnią!
Dana, widzę, że zabrałaś się za naukę całkiem na poważnie. Mając zdolności manualne i mistrzynię na miejscu, pewnie szybko uzyskasz efekty
. Forumowy nastrój na robótki ręczne się udziela i chyba zrobię poszewki na poduszki na drutach, bo tylko ta technika nie jest mi obca. Podziwiam Twoje szydełkowe firanki.
Justynko, ale mi zaimponowałaś swoją spiżarnią!
Dana, widzę, że zabrałaś się za naukę całkiem na poważnie. Mając zdolności manualne i mistrzynię na miejscu, pewnie szybko uzyskasz efekty
Pozdrawiam Kasia