Bogusia pisze:
Dobry wieczór....mężuś od 29 minut tłumaczy mi co to jest spalony....nie ogarniam tego i po co się facecik tak gimnastykował co?



Dobry wieczór....mężuś od 29 minut tłumaczy mi co to jest spalony....nie ogarniam tego i po co się facecik tak gimnastykował co?
No, Bogusiu, nie wierzę, że nie rozumiesz idei spalonego!
Posłuchałam Misi i pojechałam na pogotowie, bo się bałam jednak odwodnienia i gorączka jej rosła. Młoda ozdrowiała już wsadzana do auta i teraz jest już prawie ok. dostała kupę leków, pani doktor zza wschodniej granicy oznajmiła, że bedzie żyć i oglądając licznie zgromadzone przy szosie jelenie i lisy wróciliśmy do domu