Syringa pisze:
Śpię sobie, a tu nagle wyrywa mnie okrzyk: "FBI! Podnieś ręce i nie ruszaj się!"
Śpię sobie, a tu nagle wyrywa mnie okrzyk: "FBI! Podnieś ręce i nie ruszaj się!"
Oj, chyba cuś masz nieczyste sumienie, jak Ci się aż FBI śni! Inaczej to chyba CBŚ, by Ci się przyśniło!
Syringa pisze:
Komuś może rifampicynki?
Nie? Czemu?
Fajna jest! Siusia sie po niej na kolorowo
Komuś może rifampicynki?
A co???? Przewidujesz, że zapadniemy na galopujące suchoty po pracy w ogrodzie????
Syringa pisze:
Jeszcze nie wiem, jakie mam plany na dziś... więc pewnie pojadę do lasu
Jeszcze nie wiem, jakie mam plany na dziś... więc pewnie pojadę do lasu
Myślisz, że znajdziesz jakieś grzyby??? Życzę Ci tego. U mnie nic na razie nie ma, choć niby ostatnio kilka razy popadało, ale niestety susza chyba zrobiła swoje i w tym roku obejdziemy się smakiem.
Dla mojej wioski to niedobrze, bo u nas wielu ludzi żyje ze zbierania runa leśnego (innej pracy w okolicy nie ma, a jak jest to nie ma do niej jak dojechać), albo sobie choć trochę dorabia ( w tym ja - więc żegnajcie zakupy ogródkowe i nowe buty jesienne
Bogusiu, a mnie się nóż w kieszeni otwiera, jak ktoś nie potrafi uszanować ciszy i spokoju. A już zwłaszcza jak dociera do mnie takie umpa, umpa, ytnatna, ytnatna, bum, bum, bum. Wczoraj właśnie był taki dzień i u mnie (w Pałacu impreza integracyjna Niemców i zabawy i konkursy z nagłośnieniem na cały regulator, u jednego sąsiada Disco Polo, u drugiego Radio dla Ciebie, a kilka domów dalej ktoś piłował drewno na zimę. Można było szału dostać.
Pati trzymam kciuki za udaną wyprawę i rozruszanie kosteczek.
Misiu, ależ z Ciebie szczęściara! Deszczyk! Też poproszę!
Małgoś, ojej! Grzybki masz! Cudownie. I to w najtwojejszym (tniutniać bank!) lasku. A u mnie pusto. Ale jeszcze nie tracę nadziei, bo zakrytych butów potrzebuję. A tu kasy ni ma! A gdyby grzybki były, to i buty buty się znalazły (Nawet typu tenisówki!) A po za tym ja uwielbiam zbierać grzyby!!!!!
A u mnie dziś jakoś pochmurno, ale niestety deszczu nie zapowiadają. Dobrze, że ostatnio trochę popadywało, to rano rosa jest, bo w studni ciągle słabo z wodą.
Wczoraj z duszą na ramieniu zrobiłam pranie, bo bałam się czy wody wystarczy. Nastawiłam takie, które mało wody bierze i bałam się czy dopierze mi rzeczy, ale wyglądają na uprane. Nawet poprasowałam całą górę prania (nienawidzę i nazbierało mi się z dwóch pralek, ale już musiałam!).
I byłam wczoraj w lesie (pusto i sucho) i na wiejskim festynie, ale tu to tylko 15 minut, bo ytnatna, ytnatna, bum, bum, bum doprowadziło mnie do szału. Dlaczego to wszystko takie głośne, ludzie głusi są?!
A dziś się byczę, może na spacer pójdę, albo "ponicnierobię" (już to widzę!