Cześć. Ja jeszcze wciąż stanu wolnego mimo, że sobota, małż przyjedzie gdzieś około południa. Juz przy bramie podniesie mu sie ciśnienie, bo nasi rąbnięci "sąsiedzi" postawili słupki wzdłuż naszego podjazdu, oczywiście za blisko samej drogi dojazdowej, czyli zwężyli ją, rzekomo wzdłuż ich granicy
No, już nawet szkoda słów na te ich głupkowate wybryki
Swoją drogą, że też dwoje ludzi w wieku emerytalnym ma tyle energii na takie głupoty
Ja na ich miejscu robiłabym wszystko, żeby zachować te siły na ważne sprawy, a nie marnować na robienie czegoś komuś na złość. Krótko mówiąc - za dużo siły, za mało rozumu
Tak to jest, gdy ktoś nie potrafi odczuwać pozytywnych emocji i kontaktuje się ze światem wyłącznie za pomocą swojej złości.
Moja cierpliwość Matki Teresy wobec nich zdecydowanie się kończy.
Justynka Paputkowa też w tym tygodniu miała "przyjemność" z tego typu "sąsiadami", co to najlepiej sie czują, gdy zrobią komuś coś złego...
No, ale nie wolno dać sobie popsuć dnia. A dzień jest piękny, jak pisała Janinka. Jasne, że tych opadów brak, ale jeśli chodzi o "urodę" pogody, to jest naprawde fajnie, słońce, kilkanaście stopni, wietrzyk... piękny wrześniowy dzień. Aż sie chce na jakąś wycieczkę pojechać
Moja cierpliwość Matki Teresy wobec nich zdecydowanie się kończy.
Justynka Paputkowa też w tym tygodniu miała "przyjemność" z tego typu "sąsiadami", co to najlepiej sie czują, gdy zrobią komuś coś złego...
No, ale nie wolno dać sobie popsuć dnia. A dzień jest piękny, jak pisała Janinka. Jasne, że tych opadów brak, ale jeśli chodzi o "urodę" pogody, to jest naprawde fajnie, słońce, kilkanaście stopni, wietrzyk... piękny wrześniowy dzień. Aż sie chce na jakąś wycieczkę pojechać