Wczoraj nie zdążyłam porozmawiać ze wszystkimi bo Kompostownik przestał działać. Między 1.30 a 2.30 łączy się przeraźliwie długo albo całkiem wyrzuca informując, że nie znaleziono strony. Czasami można się łączyć w tych godzinach ale najczęściej nie.
Aniu op to nie były moje słowa jak już wiesz od Bei ale moje spostrzeganie Twojej osoby jest identyczne jak to przedstawione przez Beę - nastolatka. A dzieci? Pewnie cudze. Nie zrozumiałam czy likwidatorowi udało się zrobić dokumentację potrzebną do likwidacji szkody "płotowej"? A sąsiad kontaktował się może z Tobą po tym ostatnim incydencie?
Bea mam dla Ciebie mój uśmiech i radość z tego, że masz tyle energii i optymizmu. Jak to dobrze widzieć po tych dniach zmagań z brakiem sił. Tak trzymaj!
Basiu te stawy bolały Cię na zmianę pogody u mnie. Cieszę się, że dość mocno popadało przez jakieś pół godziny a może krócej ale zawsze to coś. No i natychmiast się ochłodziło. Zobaczymy co będzie jutro. A gdzie te trafne prognozy mądrych meteorologów? Mogliby po prostu pytać Ciebie i Tereskę o samopoczucie. Moja Mama też potrafi odczuwać zbliżającą się zmianę pogody.
Bogusiu sprawdzam czy pokrywka jest wklęsła. Jeśli tak to znaczy, że słoik zamknął się szczelnie i przechowuję go w lodówce do dwóch miesięcy. Lepiej nie przechowywać w ten sposób potraw z grochem czy fasolką bo potrafią zacząć pienić się w kilka chwil po otwarciu słoika. Otwierasz, zapach ładny a zanim wyciągniesz garnek juz pojawiają się bąbelki i potrawa pracuje na wyrzucenie jej do kubła.
Januszu chyba nas kokietujesz ty swoim człowiek w moim wieku. Współczuję niezawinionego stresu. który pewnie choć trochę osłodziły Ci "oczy" i nogi policjantki. Gratuluję zachowania. Ja bym postąpiła tak samo.
Misiu biedna Ty i Twoje dziecko. Aż mi ścisnęło w gardle po przeczytaniu Twojego wczorajszego postu. Mam wielką nadzieję, że dzisiaj było choć troszkę lepiej. No i jak Cię można pocieszyć. Pocieszeniem byłby jedynie uśmiech od Niego.
Aniu op to nie były moje słowa jak już wiesz od Bei ale moje spostrzeganie Twojej osoby jest identyczne jak to przedstawione przez Beę - nastolatka. A dzieci? Pewnie cudze. Nie zrozumiałam czy likwidatorowi udało się zrobić dokumentację potrzebną do likwidacji szkody "płotowej"? A sąsiad kontaktował się może z Tobą po tym ostatnim incydencie?
Bea mam dla Ciebie mój uśmiech i radość z tego, że masz tyle energii i optymizmu. Jak to dobrze widzieć po tych dniach zmagań z brakiem sił. Tak trzymaj!
Basiu te stawy bolały Cię na zmianę pogody u mnie. Cieszę się, że dość mocno popadało przez jakieś pół godziny a może krócej ale zawsze to coś. No i natychmiast się ochłodziło. Zobaczymy co będzie jutro. A gdzie te trafne prognozy mądrych meteorologów? Mogliby po prostu pytać Ciebie i Tereskę o samopoczucie. Moja Mama też potrafi odczuwać zbliżającą się zmianę pogody.
Bogusiu sprawdzam czy pokrywka jest wklęsła. Jeśli tak to znaczy, że słoik zamknął się szczelnie i przechowuję go w lodówce do dwóch miesięcy. Lepiej nie przechowywać w ten sposób potraw z grochem czy fasolką bo potrafią zacząć pienić się w kilka chwil po otwarciu słoika. Otwierasz, zapach ładny a zanim wyciągniesz garnek juz pojawiają się bąbelki i potrawa pracuje na wyrzucenie jej do kubła.
Januszu chyba nas kokietujesz ty swoim człowiek w moim wieku. Współczuję niezawinionego stresu. który pewnie choć trochę osłodziły Ci "oczy" i nogi policjantki. Gratuluję zachowania. Ja bym postąpiła tak samo.
Misiu biedna Ty i Twoje dziecko. Aż mi ścisnęło w gardle po przeczytaniu Twojego wczorajszego postu. Mam wielką nadzieję, że dzisiaj było choć troszkę lepiej. No i jak Cię można pocieszyć. Pocieszeniem byłby jedynie uśmiech od Niego.
pozdrawiam, Janina