Syringa pisze:
Ja natomiast przeżywam co rusz jakąś mniejszą lub większą traumę, bo cos sobie uświadamiam po czasie. A to, że zapomniałam gościom rozdać nasionka , które miałam dla wszystkich, a to, że w któryms momencie nie bylo mnie tam, gdzie powinnam akurat być, że nie zrobiłam tego, co miałam zrobić, a to, że potem opisując to czy owo walnęłam jakiś nietakt...
No, chocby kwestia golonki Janeczki... Jakos tak to opisałam, jakobym podejrzewała Janeczkę, że przywiozła golonkę tłustą i żylastą. No, nie! Nie tak było oczywiście, ale jakos tak głupio to sformulowałam w podpisie i teraz zastanawiam sie, czy Janeczka mnie jeszcze choc troszke lubi...
Ech, "kocham cie jak Irlandię...
...działałem tak nieporadnie..."
Ja natomiast przeżywam co rusz jakąś mniejszą lub większą traumę, bo cos sobie uświadamiam po czasie. A to, że zapomniałam gościom rozdać nasionka , które miałam dla wszystkich, a to, że w któryms momencie nie bylo mnie tam, gdzie powinnam akurat być, że nie zrobiłam tego, co miałam zrobić, a to, że potem opisując to czy owo walnęłam jakiś nietakt...
Ech, "kocham cie jak Irlandię...
...działałem tak nieporadnie..."
Bea coś teraz wymyślasz. Golonkę opisałaś z dużym uznaniem (tak to odczytałam) i nie rozumiem skąd te wątpliwości teraz. A lubię Cię nie tylko troszeczkę. I cieszę się, że jesteś taka pełna energii, uśmiechnięta, rozgadania i z błyskotliwym językiem. Bardzo dobrze czułam się w Twoim towarzystwie i tylko żal, że nie mogłam być z Wami przy ognisku pod gwiazdami. Ale mam nadzieję na następny raz.
Nie zamartwiaj się też tym co miałaś zrobić a nie zrobiłaś. To wszystko jakieś drobnostki. Ja też przywiozłam aparat, zapasowe baterie i co? Aparat usychał z tęsknoty za mną upchnięty w torbie pod stolikiem w pokoju Dziewczynek. Przypomniałam sobie o nim, gdy zbierałam rzeczy przed wyjazdem.
pozdrawiam, Janina