Zuziu, no rzeczywiście, tylko na szczęście na razie bez używek i oby tak zostało, bo jak widać po Richardsie długotrwałe spożywanie strasznie się na obliczu odbija 
Basiu, przykro mi - szkoda, że nie dało się jej po raz kolejny zreanimować. Może to dziwne, ale ja do mojej bordowej strzały też jestem bardzo przywiązana, choć na początku jej nienawidziłam i wolę nie myśleć o tym, że też ją kiedyś złomowisko czeka...
Basiu, przykro mi - szkoda, że nie dało się jej po raz kolejny zreanimować. Może to dziwne, ale ja do mojej bordowej strzały też jestem bardzo przywiązana, choć na początku jej nienawidziłam i wolę nie myśleć o tym, że też ją kiedyś złomowisko czeka...