Syringa pisze:
No, od ulicy dom wygląda bardzo porządnie. (Mój od ulicy, która jest na szczęście daleko, ale jednak widać, wygląda strasznie, akurat tam sie najbardziej rozpada, nad częścia gospodarczą... ) Zupełnie odnowiony, odmalowany, obsadzony różami, elegancki wiejski dom...
No, od ulicy dom wygląda bardzo porządnie. (Mój od ulicy, która jest na szczęście daleko, ale jednak widać, wygląda strasznie, akurat tam sie najbardziej rozpada, nad częścia gospodarczą... ) Zupełnie odnowiony, odmalowany, obsadzony różami, elegancki wiejski dom...
eeee...bo Ty jednak z miasta jesteś i najwyraźniej nie czujesz jeszcze do końca estetyki miejscowej: ostatnio stałam w krzakach różanych, tak że mnie z ulicy nie było widać, a tąże ulicą zmierzało w kierunku wodopoju dwóch miejscowych nurków i usłyszałam co następuje: A patrz, ci to w ogóle nic nie robią z domem! Na co drugi odparł przytomnie: "e nie, no okna wymienili". "Iiii tam" - odparł pierwszy - ale nic więcej, ani dachu, ani tynku! (tu wyjrzałam dyskretnie i w krytykancie rozpoznałam mieszkańca domu bez połowy dachu i z pradem ciągniętym na lewo).
no ale fakt...żadnego styropianu gustownie pokrytego różowym tynkiem, żadnych sidingów, w ogrodzie burdel, jakieś krzaczory wielkie zamiast trawnika i poletka ziemniaków, a przecież wiadomo, że jak z miasta przyjechali, to z kufrem dukatami wypchanym - pewno na te krzaczory wszystko przepieprzyli