Źle się wyraziłam. Na róży nie ma niczego białego. O dziwo czysta były i chyba jest, co mnie dziwi, bo to wielkokwiatowa, czyli wymagająca i chorowita. Mam takie trzy i wszystkie zdrowe. Pryskałam wrotyczem, dopóki jego to dziadostwo nie obsiadło.
Cały był w tych fruwajkach. No to przestałam pryskać tym róże i zeźliłam się okrutnie.
A u Ciebie ten oprysk z wrotyczu działa?
O, super, dziękuję. Nie, nic nie zamawiałam i nic nie obiecywałaś.
O, super, dziękuję. Nie, nic nie zamawiałam i nic nie obiecywałaś.