Basiu jeśli prace wloką się niemiłosiernie to nic dziwnego, że ogarnia cię frustracja i zniechęcenie bo przecież płacisz komuś nie po to, żeby być jego pomocnikiem. Szkoda, że trafił Ci się taki "fachowiec". A że, Twój M. przeżywa to dodatkowo mocno przy swojej chorobie (bierze leki?) to na ciebie spada jeszcze zmienność Jego nastrojów. Bardzo, bardzo współczuję ale musisz sama dla siebie znajdować jakieś pozytywy w tej sytuacji. Po pierwsze, prace zostały rozpoczęte i jakiś stan zaawansowania już jest. Po drugie zawsze masz szansę na zmianę wykonawcy albo na postawienie terminowego ultimatum dotychczasowemu. Po trzecie nie mieszkasz w nowym domu i na szczęście nie musisz żyć w tym rozgardiaszu. Po czwarte masz przecudny kamień do odpoczynku i rozmyślań.
Basieńko każdy dzień przybliża Cię do zakończenia prac - to jest pocieszające.
Ps. Jak zamierzasz rozwiązać problem odprowadzenia deszczówki z rynny? Szkoda, że rury kanalizacyjne są położone tak płytko bo mogłabyś rury do deszczówki ułożyć w tym samym wykopie. Rury kanalizacyjne nie będą Ci podmarzać w zimie przy tak płytkim usytuowaniu?
Basieńko każdy dzień przybliża Cię do zakończenia prac - to jest pocieszające.
Ps. Jak zamierzasz rozwiązać problem odprowadzenia deszczówki z rynny? Szkoda, że rury kanalizacyjne są położone tak płytko bo mogłabyś rury do deszczówki ułożyć w tym samym wykopie. Rury kanalizacyjne nie będą Ci podmarzać w zimie przy tak płytkim usytuowaniu?
pozdrawiam, Janina