Dzień dobry...albo i nie dobry...chyba rzeczywiście pełnia blisko, bo mi się dzieci naprzemiennie co godzinę budziły, a na koniec przypadłość comiesięczna z hukiem dopadła i czuję się jak z krzyża zdjęta
Do miasta powinnam jechać, ale już kombinuję, czy by się jutro przy okazji weta nie dało...
Mówisz, Bogusiu, że śniegi już idą? To dobrze, że R. w przyszłym tygodniu ma urlop, jak nas zasypie, to będzie woził Flo do szkoły zamiast mnie
Misiu powodzenia w załatwianiu spraw, a i za ganek trzymam kciuki, może jakimś cudem się uda?
Idę sie reanimować albo spać, zależnie czy wygra poczucie obowiązku czy empatii do samej siebie
Mówisz, Bogusiu, że śniegi już idą? To dobrze, że R. w przyszłym tygodniu ma urlop, jak nas zasypie, to będzie woził Flo do szkoły zamiast mnie
Misiu powodzenia w załatwianiu spraw, a i za ganek trzymam kciuki, może jakimś cudem się uda?
Idę sie reanimować albo spać, zależnie czy wygra poczucie obowiązku czy empatii do samej siebie