iwonaPM pisze:
Chyba wszyscy faceci umierają na katar
Mojego jak tylko zaczyna coś brać to oczywiście cały boży dzień zostaje w łóżku i tylko aspirynki mu donoszę
bez tego biedny by nawet do toalety nie doszedł 
Ale jak mnie rozkłada to okazuje się , że jest stos pilnej na wczoraj pracy
beata68 pisze:
mąż mi zachorzał, więc same rozumiecie mam koniec świata. Idę go dopieścić, że jest dzielny w tak ciężkiej chorobie.
mąż mi zachorzał, więc same rozumiecie mam koniec świata. Idę go dopieścić, że jest dzielny w tak ciężkiej chorobie.
Chyba wszyscy faceci umierają na katar
Ale jak mnie rozkłada to okazuje się , że jest stos pilnej na wczoraj pracy
O, to ja mam inaczej.... Mojego to niewiele rusza.
Dzień dobry, tak w ogóle...