Margolcia_K pisze:
Jak wczoraj poszłam z małżem do lasu na grzyby (tylko 2,5 godziny), to potem starczyło mi tylko energii na oporządzenie grzybów, podgrzanie obiadu, wypielenie jednej małej (tak na oko 50x50 cm) rabatki, oskrobanie kawałeczka drzwi ze starej farby i poczytanie do wieczornej herbaty.
Mówcie natentychmiast - JAK TO ROBICIE!
Jak wczoraj poszłam z małżem do lasu na grzyby (tylko 2,5 godziny), to potem starczyło mi tylko energii na oporządzenie grzybów, podgrzanie obiadu, wypielenie jednej małej (tak na oko 50x50 cm) rabatki, oskrobanie kawałeczka drzwi ze starej farby i poczytanie do wieczornej herbaty.
Mówcie natentychmiast - JAK TO ROBICIE!
wycięłam z Twojego tekstu odpowiedź na Twoje pytanie
Na przykład dziś: 2 godziny układałam ścieżkę i przerzucałam ziemię i mam dość i ja i moje nadgarstki, więc plan na resztę dnia to przywiezienie dzieci, pozory porzadków domowych (tzw. spychacz, czyli skopujemy rzeczy ze środka pokoju na boki i do pudeł), trochę pracy zawodowej i szydełko wieczorem, jeśli jeszcze ręce pozwolą. A teraz to się muszę doszorować z tej ziemi i chyba przespać...zbadam sobie tarczycę w koncu i cukier, bo to nienormalne, żebym nie była w stanie przetrwać przeciętnego dnia bez spania
Aniu, cudny zegar, teraz pozostaje tylko dorobić do niego wnuki
Marysiu, ja się Twojej mamie nie dziwię, też bym chciała nie chciała na starośc do bloku, więc pewnie bedę uciążać życie swoim dzieciom siedząc tutaj i oczekując ich wizyt