Po przeszło roku skończyłam w końcu poncho, pomorskim zwane, bo najbardziej popchnęłam je do przodu na wyjedzie nad morze. Jak wszystko co robię, tu też musiałam lekko schrzanić robotę, wyszło trochę za długie z trochę za krótkimi rękawami, ale i tak je lubię
Teraz robię z resztek tych włóczek sweterki dla maskotkowych piesków bab, ale w kolejce czeka chusta, która miała być gotowa na poprzednie Boże narodzenie... |