Hejka. Aniu, cudne zdjęcie. Też jestem ptakolubem i lubię chodzić "na grzyby". Najlepiej z aparatem i patrząc zawsze w górę. Grzybów nigdy coś dojrzeć nie mogę. Inni mają pełne kosze, a ja nigdy nic nie widzę. Ale fajną ptaszynę zawsze wypatrzę. Nawet zwykłym mazurkiem się zachwycam.
U nas ksiądz kropidłem tylko machnął i to słabo. Kurde, może się okaże, że będę musiała podlewać. Susza straszna. Ale dotąd to cieplutko było. Przed burzą to parno strasznie. Od jutra ochłodzenie. Wszystko jedno, byle nie wiało.
Niedawno najmłodsza chorowała, teraz najstarsza ma migdały gigantycznej wielkości. Gardło nie boli, ale łyka ciężko. Dziś porobiłam jej badania, bo od roku ciągle śpi i blada jak ściana. Katar od pół roku i po niczym nie schodzi. Martwię się okrutnie. Czekam na jutrzejsze wyniki niespokojnie, ale pewnie wyjdzie spadkowe żelazo. Antybiotyku nie dostała póki co, tylko Esberitox. Pati kiedyś chwaliła, może i mojej pomoże. Nie chcę antybiotyku, bo niedawno brała. |