| Wsi spokojna, wsi wesoła czyli c.d.n. choćby nie wiem co :) |
| Beatko, Janko postaram się coś dziś dopisać, ale samo zrucanie zdjęć z aparatu na kompa, potem ich przegląd i wybranie tych nadających się do wywieszenia w wątku, zmniejszanie, opisywanie i wrzucanie do Picasa to 2-3 godzin. Justynko cholerka, kota nie mam tym razem na fotach, leżała gadzina przy piecu praktycznie cały czas i nie uczestniczyła w życiu rodzinnym zanadto. Ale docykam coś w domu i wrzucę do miejskiego Zanim rozpocznę relacje właściwą, podzielę się refleksją na temat programu "Daleko od miasta", którego drugi odcinek obejrzałam wczoraj. O ile ten pierwszy był do obejrzenia, to wczorajszy jakoś mnie wkurzył kompletnym brakiem obiektywizmu. Rodzina z gromadką dzieci w wieku różnym po prostu któregoś dnia porzuciła życie w mieście i przeniosła się na prowincję, gdzie wybudowali ogromny dom szachulcowy i wiodą szczęśliwe życie utrzymując się nie wiadomo z czego. Rodzice prowadzą system edukacji domowej dla wszystkich, chyba sześciorga dzieci, mają stado koni huculskich, stadko kur i wszyscy spędzają razem czas gotując wspólnie, grając w gry planszowe i ogólnie sielankując dzień po dniu. Oczywiście nie mam nic przeciwko szczęśliwemu życiu na wsi warmińsko-mazurskiej, jednak przedstawienie tego wszystkiego w sposób sugerujący, że z dnia na dzień można sobie przeprowadzić taką zmianę i będzie cudnie, jest bałamutne i nierzetelne. Jasne, że nie wymagam od pomysłodawców programu, żeby przepytywali właścicieli, ile zarabiają, ale chociażby rekonstrukcja szachulcowego domu krytego wiórem osikowym swoje kosztuje. Nawet w komercyjnym "Escape to the country" nadawanym na tym samym kanale mamy jasno powiedziane jakie są ceny nieruchomości w danej okolicy, ile kasy poszukiwacze domu na wsi mogą uzyskać ze sprzedaży dotychczasowego lokum i jakim budżetem finalnie dysponują. Tu mamy tylko ochy i achy, ani słowa o tym, że jakieś kalkulacje finansowe również za tym muszą być i że, co tu ukrywać, na takie życie jak przedstawia program, mogą sobie pozwolić tylko naprawdę bardzo, bardzo bogaci ludzie. Moim zdaniem program zyskałby na atrakcyjności, gdyby spotkania z tymi, co uciekli z miasta, nieco urealnić a nie opowiadać bajki dla naiwnych. To tyle dygresji. Potem już tylko urealniona do bólu moja własna historia w odcinkach |